- Nie sądzę, żeby to był dobry pomysł. - mruknęłam sfrustrowana.
- Nie marudź, wszystko jest już ustalone. - odpowiedziała Alex, powodując ściśnięcie w moim żołądku.
- Alex, ja.. - nie zdążyłam powiedzieć nic więcej, gdyż usłyszałam dźwięk zakończonego połączenia. Rzuciłam telefonem o podłogę i złapałam się zdenerwowana za włosy. Co teraz pomyśli Justin? Tak jakby dałam mu do zrozumienia, że mi się podoba, a teraz umawiam się z innym? To przecież chore.
Ułożyłam się wygodnie na łóżku cała zdenerwowana i po kilku minutach odpłynęłam do krainy snów.
***
Za 30 minut przyjeżdża po mnie Alex, a ja nie jestem nawet ubrana. Świetnie.
Pośpiesznie podeszłam do szafy i wyjęłam z niej czarne rurki i czerwoną obcisłą bluzkę. Do tego postanowiłam ubrać czerwone botki na obcasie i moją złotą bransoletkę, którą dostałam od mamy na szesnaste urodziny. Była to najcenniejsza pamiątka jaka mi po niej została.
Stanęłam naprzeciwko lusterka i przejechałam po rzęsach maskarą. Pomalowałam usta szminką i nałożyłam na policzki trochę różu. Nie wiem po co w ogóle to robię, może tylko dlatego, żeby Alex była zadowolona. Wiem, że bardzo chce, żebym poszła na tą "randkę" - nie wiem nawet jak to nazwać.
- Aria, ktoś do ciebie. - krzyknął mój brat z dołu. Wzięłam w rękę moją czarną kopertówkę i wyszłam ze swojego pokoju. Kiedy już byłam w kuchni, ujrzałam Louis'a rozmawiającego z Alex. Dziwnym trafem nie pozabijali się.
- Wyglądasz ślicznie. - pisnęła dziewczyna, obejmując mnie swoimi drobnymi ramionami.
- Dziękuje. - mruknęłam skrępowana i spojrzałam na Louis'a, który przyglądał mi się pytająco.
- Nie mówiłaś, że wychodzisz. - zaczął poważnie.
- Wiem, przepraszam. Ja po prostu.. - próbowałam znaleźć jakąś dobrą wymówkę, ale nic nie przychodziło mi do głowy.
- To moja wina. Ja ją do tego zmusiłam. - wtrąciła się Alex, tym samym ratując mi tyłek. Podziękowałam jej w myślach.
- Okey. Ale masz jej pilnować, to jeszcze dziecko. - zaśmiał się, na co przewróciłam oczami.
- Nie jesteś śmieszny. - parsknęłam, poprawiając włosy.
- My już musimy wyjść. Trzymaj się Lou. - powiedziała Alex i razem ruszyłyśmy w stronę drzwi.
- Miłej zabawy dziewczyny. - odpowiedział, kiedy już znikałyśmy na drzwiami.
Wsiadłam do samochodu, po tym jak zrobiła to Alex i rozsiadłam się wygodnie na siedzeniu. Może ten wieczór nie będzie taki straszny. Może polubię tego chłopaka. Ciągle byłam negatywnie nastawiona na to spotkanie, ale może mi się spodoba. Może to był jednak dobry pomysł. Z zamyśleń wyrwała mnie głośna muzyka, która rozbrzmiewała w samochodzie.
- Znam to. - przyznałam z uśmiechem na ustach, kiedy Alex zaczęła śpiewać. Po kilku sekundach dołączyłam do niej:
" There's always gonna be another mountain
I'm always gonna wanna make it move
Always gonna be an uphill battle,
Sometimes I'm gonna have to lose,
Ain't about how fast I get there,
Ain't about what's waiting on the other side
It's the climb"
Obie wybuchnęłyśmy śmiechem, kiedy w końcu piosenka się skończyła.
- Uwielbiam to. - mruknęła Alex przez śmiech.
- Ja też. - powiedziałam, uśmiechając się jak jakaś idiotka. Ta część drogi znacznie poprawiła mi humor.
- Jesteśmy na miejscu, tylko muszę gdzieś zaparkować. - stwierdziła rozglądając się za wolnym miejscem na parkingu.
- Jak tu ładnie. - wyjrzałam przez okno, a różnokolorowe lampki rozświetliły moje oczy. Wszystko było zorganizowane na dworze, wyglądało to trochę jak jakiś bal. Jedyną różnicą było to, że każdy ubrany był swobodnie, a nie w długie suknie. Kiedy Alex w końcu zaparkowała, wysiadłam z auta i czekałam aż kuzynka dołączy do mnie.
- Stresujesz się? - zapytała trzymając mnie za rękę.
- Trochę. - skłamałam. Tak naprawdę to bałam się tego spotkanie. Mój żołądek ściskał się w bólu, przez co miałam ochotę wymiotować.
- Nie wyglądasz najlepiej. Wszystko okey? - zapytała znowu, patrząc na mnie zmartwiona.
- Tak, jest okey. - mruknęłam i ścisnęłam mocniej jej dłoń.
- Chodźmy. - rzuciła ciągnąc mnie za rękę w stronę "wejścia". Rozejrzałam się uważnie, mierząc wzrokiem pary przechodzące koło nas. Czułam jakbym nie pasowała do tego miejsca.
- Hej. Jestem Harry. - powiedział chłopak stojący przed mną. Dopiero w tej chwili zobaczyłam, że Alex gdzieś sobie poszła, zostawiając mnie samą. Znów spojrzałam na chłopaka, był dobrze zbudowany. Miał zielone oczy i brązowe loki. Zdałam sobie sprawę, że to z nim umówiła mnie kuzynka.
- Miło cię poznać, jestem Aria. - odpowiedziałam, wystawiając dłoń w jego kierunku.
- Dużo o tobie słyszałem, ale nie sądziłem, że możesz być jeszcze piękniejsza, niż mówiła mi Alex. - zarumieniłam się na jego komplement i na chwilę odwróciłam wzrok. W tym samym czasie dostrzegłam znaną mi postać. Sądziłam, że to mi się przewidziało, ale kiedy chłopak także spojrzał na mnie, zamarłam. Jego miodowe tęczówki wypalały dziury w Harry'm, powodując u mnie poczucie winny.
- Justin. - mruknęłam wystraszona, kiedy chłopak zmierzał w naszą stronę.
______________________________________
Sądzicie, że Justin coś namiesza?
Dziękuje za wasze komentarze i wejścia na bloga. Nie miałam niestety czasu, żeby szybciej napisać rozdział, za co was przepraszam.
Do następnego x
CZYTASZ=KOMENTUJESZ
no pewnie coś się będzie działo :c cudne <3 nie zapomnij o tamtym blogu :( / dorota
OdpowiedzUsuńO Boże super :) Czekam na następny ♥
OdpowiedzUsuńDla czego w takim momencie?! Cudowne <3 jxfkcgs
OdpowiedzUsuńJHFJFGSDBJGUHJCBFG CO? NEXT SZYBKO!/ @SeJaBelieberr
OdpowiedzUsuńDHUSFJDSHGDH.. w takim momencie przerwałaś.. HDFVHSDB czekam na kolejny @YouLook_Sexy
OdpowiedzUsuńKiedy następny ? Uwielbiam twojego bloga ;) /J
OdpowiedzUsuń